Krzysztof Ronka - znalazł w archiwach Expressu Wieczornego
Kamienica Żabia 5
Pięciopiętrowa XIX – wieczna kamienica przy ulicy Żabiej 5 została rozebrana na początku lat 70 ubiegłego stulecia. Wbrew pozorom nie była ostatnim adresem przy tej zapomnianej już nieco uliczce, bowiem skrzydło Hotelu Saskiego, w którym mieścił się „Bar Saski” miało adres Żabia 9. Niestety, z czasem hotel otrzymał adres „plac Bankowy”.
Ulica otrzymała nazwę w 1771 roku, gdy członkowie Komissyi Brukowey zwrócili uwagę na rechot żab z okolicznych podmokłych terenów. Przemiłe te płazy widywano równie często już po uporządkowaniu Ogrodu Saskiego. Jadąc tramwajem, jeden ze starszych mieszkańców Warszawy, który rozmawiał z innym staruszkiem o dawnym placu Bankowym, wymienił właśnie nazwę tej ulicy. Nie wytrzymałem, i spytałem, czy mógłby powiedzieć coś więcej o tej zapomnianej dziś śródmiejskiej ulicy. Starszy pan uśmiechnął się, i opowiedział, jak po powrocie do Warszawy w 1946 roku (był przymusowym pracownikiem u bauera, czyli chłopa, w Rzeszy) pracował przy odgruzowywaniu Marszałkowskiej. Wówczas to zaczęto przebijać tę najsłynniejszą ulicę przez Ogród Saski.
Wcześniej jednak ruch kołowy, wraz z uruchomionym w 1946 roku tramwajem, jechał dość oryginalną trasą. Z Marszałkowskiej skręcał w Królewską, następnie ostro skręcał w lewo i wtaczał się, podzwaniając, na ulicę Graniczną (w czasie okupacji: „Graenzstrasse”, ale warszawiacy nadali jej nieformalną nazwę: „Winstona Churchilla”). Wśród ruin i wypalonych kamienic mijał plac Żelaznej Bramy, i wtaczał się właśnie w Żabią, którą dojeżdżał do placu Bankowego (swego czasu: plac Feliksa Dzierżyńskiego).
Zawsze uwielbiałem wyobrażać sobie pojazdy komunikacji miejskiej, kluczące pomiędzy ruinami, kamienicami, przejeżdżające ulicami których już nikt nie pamięta. Najlepszym przykładem był dla mnie autobus linii 145 w 1958 roku, który przejeżdżał ulicą Białołęcką na Bródnie, i mijał jej przecznice: ulice takie jak Boczna (dziś Rzepichy), Krasnobrodzka, Brzozowa (dziś Łojewska), Kowalskiego (dziś Artyleryjska) Nowotoruńska, Bazyliańska „b” (czyli drugi odcinek – dziś w tym miejscu ulica Suwalska).
Tu jednak, w Śródmieściu, było inaczej. Podczas gdy na Bródnie ulice były gruntowe i zabudowane parterowymi ceglanymi domkami i drewniakami, i jedynym wyznacznikiem przynależności do Warszawy były charakterystyczne, tabliczki nazewnicze starego, stołecznego kroju, tu elektrowóz jeździł środkiem ulicy wybrukowanej kostką bazaltową i oświetlonej latarniami pastorałkami. Dookoła w pół opuszczonych kamienicach, na parterach, otwierały swe podwoje otwarte po dłuższej przerwie sklepy, składy i zakładziki.
Zapewne odrodziło się życie także w kamienicy nr 5. Niestety, budynek nie był remontowany, przez co popadł w ruinę. Dziś nazwa ulicy Żabiej nie istnieje, choć bardzo rzadko pojawia się na planach miejskich. Gdyby się jednak uprzeć, znalazłby się nawet jeden numer – Żabia 9. Jest to bowiem adres hotelu Saskiego. Hotel to tak naprawdę oficyna pałacu Bielińskich. Została ona przebudowana w 1828 roku na zlecenie pułkownikowej Barbary Kosseckiej. Projekt sporządził znany architekt Antonio Corazzi. Od tamtej pory jest to budynek klasycystyczny, Z trzema elewacjami frontowymi – od Przechodniej, placu Bankowego i od Żabiej (dziś w zasadzie chyba od Marszałkowskiej…). Przemysław Burkiewicz
Źródło:
Strona Express Wieczornego, zapis z dnia 22go czerwca 2007 z godziny 17.48:
http://exmedia.pl/newsy/upload/fullnews.php?id=509
Krzysztof Ronka - napisał komentarz do powyższego artykułu
Jedna drobna uwaga.
Przemysław Burkiewicz pisze powyżej: „Z Marszałkowskiej [tramwaj] skręcał w Królewską, następnie ostro skręcał w lewo i wtaczał się, podzwaniając, na ulicę Graniczną. Powinno być: … skręcał w Królewską, następnie ostro skręcał …W PRAWO … i wtaczał się, podzwaniając, na ulicę Graniczną. Właśnie analizuję poniższy fragment artykułu z Expressu Wieczornego: „Wcześniej jednak ruch kołowy, wraz z uruchomionym w 1946 roku tramwajem, jechał dość oryginalną trasą. Z Marszałkowskiej skręcał w Królewską, następnie ostro skręcał w lewo i wtaczał się, podzwaniając, na ulicę Graniczną (w czasie okupacji: „Graenzstrasse”, ale warszawiacy nadali jej nieformalną nazwę: „Winstona Churchilla”). Wśród ruin i wypalonych kamienic mijał plac Żelaznej Bramy, i wtaczał się właśnie w Żabią, którą dojeżdżał do placu Bankowego (swego czasu: plac Feliksa Dzierżyńskiego).”
I mam następujące uwagi.
Zapis jak wyżej sugeruje, że plac Bankowy (Dzierżyńskiego) był pętlą czy terminalem dla tramwajów, co – jak wszyscy dobrze wiemy; vide nasz wątek „Tramwaje na Mirowie” ale rownież z autopsji - nie odpowiada prawdzie. Po wojnie, tramwaje linii 11, 16 i 18 z Królewskiej skręcały ostro w prawo (a nie w lewo), ale dalej już jechały Graniczną, przez plac Żelaznej Bramy, Mirowską i Chłodną.(tylko 18tka kończyła trasę na placu Żelaznej Bramy) Tymczasem od pętli na placu Żelaznej Bramy Żabią/Przechodnią jeździł tramwaj linii 15 PRZEZ plac Bankowy i dalej Andersa na Żoliborza ale tylko w okresie od 15go listopada 1947 do końca czerwca 1948. Po wojnie plac Żelaznej Bramy, niestety, utracił swój charakter trasy przelotowej po linii północ-południe a uruchomienie nowego torowiska skrajem Ogrodu Saskiego ostatecznie spowodowało całkowitą likwidację linii tramwajowych w węźle placu Żelaznej Bramy a w konsekwencji usunięcie torów w latach następnych.