Ania Jaroszowa (Sokołowska) napisała
Kamienica
Wydawało mi się, że nasza kamienica na Żabiej 5 była stara, a tu niespodzianka. Wcale nie była taka wiekowa. Na znalezionych w sieci zdjęciach lotniczych Warszawy do 1939 roku w miejscu gdzie stał mój dom jest wolny plac. Wojtek wyszukał mi zdjęcia lotnicze Warszawy z 1944 roku i na nich moja kamienica jest. Obrys budynku jest dokładnie taki sam jak to zapamiętałam i jak widać na zdjęciu.
Kamienica była wysoka, pięciopiętrowa. Miała dwie boczne oficyny. Widoczna na zdjęciu na części frontowej od strony podwórka mała przybudówka to za moich czasów mieszkanie dozorczyni.
Wejście do kamienicy (brama główna) znajdowało poniżej tej przybudówki na ścianie frontowej.
Powyżej przybudówki również na ścianie frontowej była tzw. „ślepa brama”.
Obok dolnej części przybudówki było wejście na klatkę w której mieszkałam. W założeniu były to chyba kuchenne schody bo w przeciwieństwie do innych klatek i to zarówno w części frontowej jak i w oficynach, schody były na niej spiralnie skręcone. Z jednej strony była ściana, z drugiej wysoka siatka, która zabezpieczała wchodzących przed spadnięciem. Za oficyną w dole zdjęcia znajdował się szalet dostępny dla wszystkich lokatorów.
Na zdjęciu jest to duże podwórko ale po wojnie dolną i górną oficynę łączył mur (chyba tak na wysokości białej kreski między oficynami). Stały przy tym murze jakieś pobudowane przez lokatorów komórki oraz śmietnik.
Na środku podwórka był (chyba w założeniach) klomb – miejsce obudowane w kształcie prostokąta, z nawiezioną ziemią. Za moich czasów kwiatów tam nie było tylko stał trzepak – ulubione miejsce zabaw dzieciaków, z którego goniła nas dozorczyni, a było to tuż pod jej oknami.
Wyglądu wyższych pięter nie pamiętam, ale stojąc na Żabiej i patrząc na budynek to na parterze wyglądało to tak: dwa okna, brama i kolejne siedem okien.
Wiem, że w różnych częściach budynku były od frontu balkony, ale jak były umiejscowione? Wydaje mi się, że były balkony wzdłuż całego drugiego piętra i w części trzeciego, ale pewna nie jestem.
Widoczne na zdjęciu cienie z prawej strony zdjęcia rzucają drzewa z dawnego Ogrodu Saskiego Drzewa rosną do dziś, ale stoją pod nimi jakieś białe - dla mnie - brzydkie rzeźby, a teren jest pełen schodków i parkujących samochodów.
Przez środek ulicy biegły tory tramwajowe, które kończyły się na wysokości Hotelu Saskiego.
Latarnia stała na wysokości mniej więcej końcówki budynku od strony Hotelu.
Między naszym budynkiem a Hotelem Saskim były ruiny, w których na parterze przez pewien czas mieszkały ze cztery rodziny.
Po drugiej stronie kamienicy, w kierunku Granicznej były gruzy – wyrównane tak, że nie straszyły kikuty domów. Wśród tych splantowanych gruzów – mniej więcej w połowie drogi między nami a ogrodzonym domem wojskowych na Granicznej 2 była górka. Miejsce oblegane zimą przez dzieciaki z Żabiej. Super się tam zjeżdżało na sankach. Obok górki stał blaszany męski pisuar, który obchodziliśmy z daleka.
Mieszkańcy Żabiej pomóżcie uszczegółowić ten opis naszej kamienicy, a zwłaszcza wygląd poszczególnych klatek i frontu budynku.
Od redakcji : Oczekuje na materiały pod adresem: my_z_mirowa@interia.pl
Materiały osób chętnych do napisania będą weryfikowane przed opublikowaniem przez znanych redakcji mieszkańców tej ulicy.