WYBRZUSZENIE MIROWA
Dlaczego akurat w rejonie pra Chłodnej archeolodzy stwierdzili istnienie przynajmniej trzech osad położonych bardzo blisko siebie, skoro sieć osadnicza na Mazowszu na przełomie XIII i XIV wieku, a szczególnie na Równinie Warszawskiej, nie była rozwinięta nawet w stopniu dostatecznym.
Najprawdopodobniej o atrakcyjności tego rejonu - dziś określanego mianem Mirowa - zadecydowały lokalne warunki topograficzne, glebowe, mikroklimatyczne i przyrodnicze. Współczesny Mirów do dziś wyróżnia się na planie Warszawy tym, iż właśnie tutaj, w rejonie ulicy Ogrodowej, Białej i Hal Mirowskich, znajduje się najwyżej położony punkt starej Warszawy - 114,5 m n.p.m.
Ukształtowanie powierzchni miasta doskonale obrazuje plastyczna mapa-plansza znajdująca się w stałej ekspozycji Muzeum Woli przy ulicy Srebrnej. Jak na dłoni widać „wybrzuszenie" terenu w rejonie Hal Mirowskich, stąd w dawnych wiekach spływał nadmiar wód, głównie opadowych, do niżej położonych sąsiednich rejonów i rzeczek kierujących swoje wody ku Wiśle. Byt to więc teren suchszy, zdrowszy, dogodniejszy do zamieszkiwania i zagospodarowania.
Współczesna, kamienno-betonowa Warszawa zajęła więc najlepsze grunty rolnicze w regionie. Mapy zamieszczone w Narodowym Atlasie Polski wyraźnie ukazują, iż właśnie tutaj znajdowały się najźyźniejsze gleby kompleksu pszennego. Tutaj też korzystne warunki klimatyczne pozwalały na wcześniejsze siewy i żniwa, a także w związku z wcześniejszym rozwojem wegetacji roślin na dłuższe wypasy zwierząt hodowlanych na pastwiskach. W porównaniu z innymi regionami Mazowsza był to istotny czynnik przyśpieszający rozwój gospodarczy miasta i jego najbliższych okolic.
Siedemset lat temu konfiguracja terenu Mirowa z pewnością była bardziej urozmaicona. Jednak skutkiem stałej, degradacyjnej działalności człowieka, stopniowo likwidowano wszelkie wybrzuszenia terenu, zasypując zebraną ziemią wszelkie doły. zagłębienia terenowe, stawy i sadzawki. Niewykluczone, iż ówczesne deniwelacie mogły dochodzić miejscami do dziesięciu metrów. Dawniej były to spore wyzwania techniczne, dziś - dla spychacza czy koparki nie ma przeszkód nie do pokonania.
Obecnie Warszawę postrzegamy jako miasto płaskie z dużą perspektywą widokową w głąb ulic, wygodne komunikacyjnie, łatwe dla budownictwa. Ale nawet dziś, gdy dobrze wpatrzymy się w perspektywę ulicy Chłodnej, Ogrodowej czy Krochmalnej, gołym okiem dostrzeżemy istnienie 3-4 metrowego spadku terenu. Poziom ulic wyraźnie opada ku skrzyżowaniu Towarowej, Okopowej, Wolskiej, gdzie znajduje się najniższy punkt Mirowa - 110,5 m n.p.m. W tym właśnie miejscu znajdowała się praed laty dolina rzeki Drny.
I tu koniec/na jest dygresja. Generalnie - poziom ulic Warszawy, zwłaszcza w Śródmieściu, w rejonie Mirowa i Muranowa, podniósł się miejscami 2-3 metry skutkiem splantowania pozostawionych na miejscu gruzów po tragedii zniszczenia miasta przez Niemców podczas II Wojny Światowej. Socjalistyczni inżynierowie postawili tam bloki mieszkalne, które osiadają, a ich mury pękają.
„Kto pierwszy - ten lepszy" - nasuwa się na myśl znane powiedzenie w kontekście rozwoju sieci osadnictwa na Równinie Warszawskiej. Znamienne jest to, że średniowieczni Mazowszanie przesuwając swoje siedziby od Sochaczewa - Błonia ku Wiśle pozostawili w pierwszym rzucie obszar dzisiejszej dzielnicy Wola, a od razu usadowili się w rejonie Mirowa i Starej Warszawy. Zrobili to z rozmysłem. Ówczesna Wola nie była atrakcyjna do lokalizowania ludzkich siedzib. Mocno zabagnione, podmokłe, bezodpływowe tereny porosłe krzakami, ubogą roślionnością i zagajnikami, o słabych tzw. zimnych glebach - nie rokowały łatwego życia. Natomiast „wybrzuszenie Mirowa, porosłe zdrowym lasem, przyciągało jak magnes. Poleśne gleby bielicowe piaszczysto-gliniaste były z jednej strony stosunkowo łatwe do uprawy, a z drugiej - stosunkowo urodzajne, rokując stałe zasiedlenie terenu. Dodatkowym, istotnym czynnikiem takiej właśnie lokalizacji, była bliskość wody bieżącej - rzeki Drny, której dolina stwarzała doskonałe miejsce do rozwoju hodowli, tj. wypasu bydła. Na drugim biegunie osi Chłodnej - osada przy ulicy Krochmalnej i wieś na Grzybowie korzystały z wód rzeczki Bełczącej.
Zalety lokalizacji średniowiecznych osad na wybrzuszeniu Mirowa niespodziewanie znalazły swoje paradoksalne odzwierciedlenie na wystawie map geodezyjnych Warszawy w Muzeum Techniki w PKiN. W połowie lat 70. ubiegłego wieku, autor niniejszej publikacji pracując w redakcji „Sztandaru Młodych", dostał zadanie napisania infomiacji o wystawie. Chcąc wyprzedzić konkurencję z innych gazet wybrał się w przeddzień oficjalnego otwarcia ekspozycji i trafił na wojskowego cenzora, który nakazał zdjęcie kilku map przygotowanych do prezentacji. Mapy te przedstawiały m. in. rejon osiedla Gocław (wówczas lotnisko aeroklubu), rejon Okęcia z lotniskiem międzynarodowym oraz kilka innych obszarów miasta. Zdjęte zaś zostały dlatego, że ukazywały tereny „nieckowate", nisko położone, zagrożone - zdaniem cenzora zaleganiem przez dłuższy czas gazów bojowych użytych w ewentualnym ataku chemicznym na naszą stolicę przez imperialistycznych agresorów z NATO!!!
Pozostawmy tę kwestię bez komentarza w kategoriach politycznych. Natomiast w kontekście lokalizowania swoich siedzib, a więc w aspekcie mikroklimatycznym, nasi przodkowie dokonali doskonałego wyboru zasiedlając w pierwszej kolejności Mirów.
Źródło: Artur III Nadolski "Pani Chłodna" (opowieść o warszawskiej ulicy) Warszawa 2008 - fragment