Dawne Leszno 13-15-17
Jednym z najbardziej zmienionych po wojnie fragmentów miasta jest początek dawnej ulicy Leszno – między dawnymi, nie istniejącymi już ulicami Rymarską i Solną. Nie ma też poza symbolicznym skrawkiem ulicy Tlomackie, słynącej na początku XX wieku nie tylko z synagogi, ale też z pierwszorzędnego handlu: bracia Repphan - sukno. Alfons Mann - narzędzia chirurgiczne, Maier Rundstein - towary bławatne. Chaim Zacharyasz - skóry, Michał Róg - skóry, skóry, skóry...
Zanim przy Lesznie zbudowano w latach międzywo-
jennych imponujący rozmachem gmach Sądów, nie bra-
kowało w tej okolicy obiektów podobnie monumentalnych.
Ten Michał Róg, w roku 1913 ogólnie szanowany hurtownik skór. jeszcze pod koniec XIX wieku był zwykłym biednym kamasznikiem i nazywał się Misza Rug. Jego ojciec, Lewek Rug. skromny żydowski „pisarz religijny", czyli niskiej rangi funkcjonariusz kultu, na pewno nie spodziewał się tak olśniewającej kariery handlowej, która doprowadziła syna do kręgu najbogatszych obywateli Warszawy, zrobiła zeń konesera wszelkich uroków życia. Swoje sukcesy zawdzięczał Michał Rug vel Róg nie tylko udanemu małżeństwu z Heleną vel Chawą-Kejgą Ciechanów (ze znanej wówczas zamożnej rodziny kupieckiej), ale przede wszystkim własnej zapobiegliwości oraz znakomitemu wyczuciu koniunktury
Zajął się importem na wielką skalę skór twardych (podeszwowych i nie kiedykolwiek indziej, tylko właśnie w przed dzień I wojny światowej. Nagromadził ogromne zapasy towaru amerykańskiego i argentyńskiego, tak wielkie, że sam mówił: „... Dziesięć razy większe niż cała Franciszkańska". Przy ulicy Franciszkańskiej skupiły się hurtownie tej branży - przed I wojną światową prym wiedli tam kupcy grosiści Elster. Kulik i Rosenberg, w okresie zaś międzywojennym dołączyli do nich Minc i Gersztyn, Lubelczyk i Przepiórka oraz około stu innych (tylko przy ulicy Franciszkańskiej, spośród których wymienię jeszcze jednego z powodu symbolicznego nazwiska: Izaak Skurnik, oczywiście przez
„u" otwarte!
Michał Róg wzbogacił się na wojnie, na dostawach żołnierskiego obuwia i skórzanego ekwipunku dla walczących armii. Była to jeszcze przynajmniej w pierwszej swej fazie „skórzana wojna". Żołnierz z 1914 roku miał na sobie kilkanaście decymetrów kwadratowych skór różnego gatunku od juchtu na mocne buciory po zamsz i kozłowe skórki na oficerskie rękawiczki. Dopiero przeciągające się zmagania i ogromne straty spowodowały wprowadzenie tańszych materiałów zastępczych, przede wszystkim tkanin konopnych i jutowych. Zanim jednak to nastąpiło, Michał Róg osiągnął pozycję najzamożniejszego hurtownika skór zagranicznych, przedstawiciela w Warszawie takich światowych firm, jak niemiecka garbarnia Corneliusa Heyla z Wormacji nad Renem i francuska spółka „Combę i Synowie" z Paryża. Współpraca ta uwieńczona została udziałem Roga (czy Ruga...) w założonej w okresie międzywojennym polsko-francuskiej „Societe Chevreaux Grison".
Jeszcze podczas wojny Michał Róg kupił od zegarmistrza Szymona Bitkera nieruchomość nr 13-15 przy Lesznie, której ocalały fragment ma dziś numer 93 przy alei Solidarności. Dawna kamienica Michała Roga po ostatniej wojnie obudowana została na obu krańcach nowymi domami. Warto zresztą dodać, że właściciel dochodowej czynszówki przy Lesznie sam mieszkał w dzielnicach bardziej reprezentacyjnych: w domu Maurycego Spokornego u zbiegu Alei Ujazdowskich i ulicy Chopina; nad „Oazą" przy Wierzbowej. Kamienica przy Lesznie została w połowic lat trzydziestych wystawiona na licytację i sprzedana za 1 300 000 złotych Związkowi Pracowników Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych.
Obok na rogu ulicy Orlej nic po wojnie nie zostało po kamienicy nr 17 braci Orszagh, popularnych w dawnej Warszawie kupców, wywodzących się z rodziny słowackich handlarzy domokrążnych, tak często niegdyś odwiedzających nie tylko Warszawę, ale też wiejskie i małomiasteczkowe jarmarki. Ich specjalnością była drobna galanteria, pasmanteria, „norymberszczyzna" i tej branży pozostali wierni bracia Orszaghowie. gdy już w Warszawie dorobili się własnej hurtowni w swoim okazałym domu na posesji, która w pierwszej połowie XIX wieku należała m.in. do jednego z pionierów wielkoprzemysłowego garbarstwa, Henryka Pfeiffera oraz do organizatora lecznicy zwierząt, Daniela Ahrensa.
Pieniądze zarobione na handlu w Warszawie lokowali Orszaghowie w posiadłościach ziemskich. Jeszcze przed niewielu laty pamiętano pod Radzyminem nazwy folwarków „Kobyłka Orszaghowo" i „Anto lek". Zyski z Warszawy wracały też do kraju rodzinnego zapobiegliwych kupców, którzy pochodzili z węgierskiej ongiś części Słowacji, z komitatu Thurócz, gdzie nabyli piękny klucz Pravno.
Nie ma więc śladu we współczesnej Warszawie po błyskotliwej karierze kupieckiej przybyszów ze Słowacji, jest natomiast niewielki ułomek zabudowy nieparzystej strony dawnej ulicy Leszno. Starsi warszawiacy opowiadają jeszcze o legendzie Michała Roga, syna Lewka „pisarza religijnego".
Źródło: Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania - tom 2. Śródmieście północne Jerzy Kasprzycki