Remia na Chłodnej - Jerzy Gutkowski

Ulica Chłodna z Koszarami Mirowskimi, w których mieściła się siedziba
straży pożarnej, początek XX wieku.

3 października została uroczyście otwarta wyremontowana ulica Chłodna. Na tej ulicy pod numerem 3 od 160 lat mieści się najstarsza w Polsce remiza. Budynek jest też siedzibą Muzeum ożarnictwa

Oddział IV Warszawskiej Straży Ogniowej (powstałej w 1836 r.) utworzono w 1851 r. na podstawie decyzji Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego. Siedzibą nowej jednostki stały się Koszary Mirowskie,stanowiące element barokowej Osi Saskiej. Ich projektantem był inżynier wojskowy i architekt Joachim Daniel Jauch. kierujący od 1717 r. urzędem budowlanym w Warszawie. Nazwa koszar pochodzi od nazwiska dowódcy regimentu Gwardii Konnej Koronnej Wilhelma Miera, z pochodzenia Szkota, uhonorowanego w 1726 r. polskim szlachectwem. Gwardzistów nazywano mirowczykami, a koszary - Mirowskimi.
W latach 80. XVIII wieku koszary przebudowano, w stylu klasycystycznym. Po upadku powstania listopadowego obiekt zajęła żandarmeria rosyjska.

W polowie XIX wieku zachodnie pawilony Koszar Mirowskich przeznaczono na siedzibę straży pożarnej. Projekt adaptacji budynku i wieży obserwacyjnej-czatowni przypisuje się Józefowi Lcsslowi, choć w jego autorstwo powątpiewa m.in. profesor Marek Kwiatkowski.
Uważa on za mato prawdopodobne, by wieżę budowaną w 1851 r. wzniesiono w oparciu o projekt architekta, który zmarł w 1844 r.
Tak czy inaczej, nowa wieża wkomponowała się w ciąg Osi Saskiej i ulicę Chłodną. Koszary zaczęto kojarzyć z Warszawską Strażą Ogniową, pierwszą na ziemiach polskich i jedną z pierwszych w Europie zawodową formacją walczącą z pożarami.

Chrzest bojowy w Pałacu

Prawdziwy chrzest bojowy strażacy z Chłodnej przeszli w lutym 1852 r., kiedy to przyszło im gasić Pałac Namiestnikowski. Pożar zaczął się nocą w sali balowej. Zauważony został przez strażaków pełniących dyżur na wieżach obserwacyjnych w oddziałach IV i II [Ratuszowym na placu Teatralnym). Gdy pierwsze zaprzęgi strażackie przybyły na Krakowskie Przedmieście, ogniem objęta była już główna część pałacu, łącznie z dachem. Straty były duże, ale pożar ugaszono, nie dopuszczając do jego rozprzestrzenienia. Nic obyło się bez ofiar - dziesięciu najbardziej poszkodowanych strażaków zostało odwiezionych do Szpitala Ujazdowskiego. Szybki dojazd do pożaru zapewniały konie, innej maści w każdym oddziale. Oddział IV, czyli Mirowski, miał konie karo-gniade.
Wszystkie były tak wyćwiczone, że na sygnał alarmowy same stawały przy dyszlach tych pojazdów, do których miały być zaprzęgane.
 

Wyjazd IV Oddziału Warszawskiej Straży Ogniowej do pożaru, lała 40.

Widok warszawskich strażaków na stołecznych ulicach miał też głębszy wymiar. Dla wielu osób życie pod zaborem, z rosyjską władzą i urzędami, było koszmarem. Działania umundurowanej formacji broniącej polskiego mienia, a często narodowych pamiątek dawało namiastkę walki o polskość Kiedy w marcu 1861 r. mieszkańcy Warszawy tłumnie uczestniczyli w pogrzebie pięciu Polaków, zabitych przez żandarmów w czasie manifestacji przeciw rosyjskim władzom okupacyjnym, jako asysta jechał właśnie konny oddział strażaków.

Na początku XX wieku legendarną sławą cieszył się dowódca Oddziału IV, kapitan Józef Hłasko. Za odwagę został w 1905 r. mianowany zastępcą komendanta WSO (funkcję komendanta sprawowali tylko Rosjanie). Rozgłos przyniosły mu akcje, podczas których ratował życie osobom odciętym przez ogień w płonących budynkach. Za swoje czyny Hłasko był wielokrotnie nagradzany, w rym Medalem za Ratowanie Ginących. Kiedy w wyniku działań wojennych Rosjanie musieli w 1915 r. opuścić Warszawę, wraz z ewakuowaną częścią WSO zabrano do Moskwy kapitana z żoną
i piątką dzieci, wśród których był m.in. późniejszy ojciec pisarza Marka Hłaski. Gdy po trzech latach udało się im wrócić do Warszawy, Józef Hłasko został mianowany pierwszym komendantem WSO w niepodległej Polsce.

Strażacki Ruch Oporu

W roku 1898 większa część Koszar Mirowskich została rozebrana. W roku 1901 wybudowano w rym miejscu hale targowe, zwane do dzisiaj Mirowskimi.

Na przełomie XIX i XX wieku ulica Chłodna stała się ważną arterią komunikacyjną, łączącą centrum miasta z Wolą. Z chwilą zastąpienia omnibusów konnych przez tramwaje elektryczne, spośród 20 uruchomionych linii pięć kursowało Chłodną po torowisku biegnącym między koszarami Straży Część mieszkań pracowników Oddziału IV mieściła się w budynku północnym, a garaże ze sprzętem w budynku południowym. Powodowało to pewne zagrożenia. Na sygnał alarmowy strażacy musieli przebiegać na drugą stronę ruchliwej ulicy Chłodnej. Częste były potrącenia przez tramwaj lub samochód.
Zmieniała się Chłodna, zmieniała się Warszawa, zmieniła się też warszawska straż.

W roku 1916 Magistrat zakupił dla WSO pierwszy samochód strażacki. Zastępowanie pojazdów konnych przez samochody rozpo częło się na dobre dopiero w roku 1920.
W roku 1918 w WSO było 108 koni, w roku 1924 - 62, w 1928 r. - 14, a w 1929 r. konie całkowicie wycofano. Miejsce po stajniach Oddziału IV zajęło Muzeum Pożarnictwa, które od 1907 r. istniało w Oddziale I na Nalewkach.

Ruiny południowego pawilonu Koszar Mirowskich, lała 60.
 

Po wybuchu II wojny światowej i heroicznych walkach warszawskich strażaków z pożarami we wrześniu 1939 r., przyszły lata okupacji niemieckiej. Po obu stronach Chłodnej powstały mury getta. Mało rozpowszechniona jest wiedza na temat roli, jaką w organizowaniu pomocy dla getta odegrał Strażacki Ruch Oporu „Skała". Już od lutego 1940 r., razem z
innymi organizacjami podziemnymi, strażacy ze „Skały" nieśli pomoc Żydom. W maju 1941r. powstała konspiracyjna Organizacja Wojskowa - Kadra Bezpieczeństwa (OW-KB).
Poza „Skałą" i Organizacją Wojskową w jej skład weszły Zbrojne Wyzwolenie i Związek Powstańców Śląskich. W 1943 r. do OW-KB przystąpiło kilka innych organizacji, a w nazwie słowo „Kadra" zmieniono na „Korpus", zachowując taki sam skrót.
Niemieckie władze, zdając sobie sprawę z działalności stołecznych strażaków, zdelegalizowały ich działalność w ostatnich dniach.
Pracownicy IV Oddziału Warszawskiej Straży Pożarnej, 1955 r.

lipca 1944 r., a samochody pożarnicze zostały podstępnie wywiezione do Rzeszy Po wybuchu Powstania Warszawskiego większość strażaków - członków zbrojnego podziemia - podjęła walkę w oddziałach powstańczych.

Niezawodna „czwórka"

Już 18 stycznia 1945 r. powróciła do Warszawy, w której domy jeszcze płonęły, pierwsza grupa strażaków - uczestników Powstania Warszawskiego. W ocalałej części koszar IV Oddziału zorganizowano pierwszą w lewobrzeżnej Warszawie jednostkę pożarniczą. W pierwszych dniach strażacy udawali się do pożarów pieszo, ciągnąc sprzęt na dwukołowym wózku, przerobionym ze zwijadła na węże. Z dwóch równoległych pawilonów przy Chłodnej 3 po wojnie odbudowano mniej zniszczony budynek północny (przed wojną mieściło się w nim muzeum i mieszkania kadry oficerskiej), ale niestety rozebrano nieźle zachowaną wieżę obserwacyjną. Artur Nadolski w książce „Pani Chłodna" (wyd. Bellona, 2008) pisze, że ocalała ze zniszczeń wojennych wieża została rozebrana w 1948 r.
„Mamy prawo znać nazwisko szkodnika burzymurka" - konkluduje Nadolski. Tym szkodnikiem byl Stefan Netto, autor projektu odbudowy ocalałego budynku, przy którym stalą ta czatownia. W związku z przebiciem trasy N-S rozebrano budynki zamykające plac Mirowski od południa.

Otwarcie odbudowanej strażnicy IV Oddziału, 1976 r.


W roku 1974 przystąpiono do rekonstrukcji zachodniej części pawilonu południowego. Powstał budynek prawie identyczny jak stojący równolegle północny. Podczas odbudowy uwzględniono współczesne potrzeby warszawskiej straży W roku 1976 Oddział IV przeniósł się do odbudowanego obiektu, stwarzając tym samym warunki do odtworzenia muzeum w jego dawnej siedzibie. Dokonano tego w roku 1983.
W planach rewitalizacji ulicy Chłodnej była przewidziana odbudowa czatowni i przywrócenie jej dawnego wyglądu, ale rewitalizację ograniczono do małej architektury. Były też plany wybudowania strażnicy dla IV Oddziału (obecna nazwa: Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza - JRG nr 4), a zwolnione koszary pozwoliłyby na powiększenie muzeum. Ten plan też upadł, a muzeum ma być przeniesione na ulicę Marcinkowskiego na Pradze. Stara, od 160 lat niezawodna „czwórka" pozostanie w zabytkowych murach.

Wozy strażackie IV Oddziału, obecnie Jednostki Ratowniczo-Gasnkzej Nr 4

Źródło: STOLICA - październik 2011