Wojtek Rozenfeld napisał   czwartek, 10 kwietnia 2008


ULICA PRZECHODNIA

Nikt się nie kwapi do opisania ulicy Przechodniej. I nic dziwnego . Na ulicy Przechodniej, w początku lat pięćdziesiątych, zgodnie z nazwą nikt nie mieszkał. Od pl. Bankowego do pl. Żelaznej Bramy po obu jej stronach były wysokie na dwa lub trzy piętra wypalone całkowicie domy z zamurowanymi oknami na parterze. Nikt tamtędy nie chodził, bo i dokąd? Ż rzadka przemykał się jedynie autobus. Prowadziła w świat gruzów, a ten świat bywał często niebezpieczny. Chodziły słuchy o kilku morderstwach i rabunkach dokonanych właśnie w gruzach na Przechodniej. Bardzo to była ponura dla mnie okolica. Jedynym jaśniejszym punkcikiem ze śladami życia był dom Żabia 5, którego oficyny, a raczej to co z oficyn zostało, wychodziło na Przechodnią. Niejasno przypomina mi się jakaś brama prowadząca na tyły tego domu. Próbowaliśmy tam zaglądać, ale dozorczyni była czujna i zawsze nas przeganiała. Przechodnia ucywilizowała się bardzo późno. Nawet uprzątnięcie gruzów w narożniku Przechodniej i Elektoralnej, oraz wybudowanie szkoły niewiele zmieniło jej zimny charakter. Dopiero kiedy wyburzono jej wschodnią pierzeję i pobudowano Dom Kultury Radzieckiej z kinem „Aurora” ( przeniesionym z Kredytowej) trochę ją ożywiło, Ale jednocześnie straciła swój swoisty klimat. To już była całkiem inna ulica.


Od redakcji :  Oczekuje na materiały pod adresem: my_z_mirowa@interia.pl


Materiały osób chętnych do napisania będą weryfikowane przed opublikowaniem przez znanych redakcji mieszkańców tej ulicy.