Wokół Hipoteki
Dla historyków architektury gmach przy alei Solidarności 58 - zwany ogólnie Hipoteką - nie jest niczym nadzwyczajnym. Wzniesiony „zaledwie" przed 85 laty przez Henryka Juliana Gaya i Mikołaja Możdżeńskiego w ciężkawym stylu wczesnomodernistycznym z domieszką klasycyzmu nie był ozdobą tej dzielnicy zwłaszcza w zestawieniu z pobliskim pałacem Radziwiłłów Paca, uroczą perełką baroku. Właśnie pod Hipotekę zajęto część ogrodu pałacowego i wozowni.

Wchodziło się do nowego gmachu od strony ulicy Kapucyńskiej. Sąsiednią uliczkę Teatralną (nazwa od teatru operetkowego „Nowości") przemianowano oczywiście na Hipoteczną. Konfiguracja terenowa tych okolic była bardzo splątana i urozmaicona: ulice Daniłowiczowska i Hipoteczna łączyły się licznymi przejściami z Kapucyńską, Bielańska docierała do Długiej.

Po wojennych zniszczeniach przebita w 1949 roku Trasa W-Z przecięła wszystkie te związki. Nawet rodowity warszawiak „przedwojenny" z trudem uzmysławia sobie, co gdzie było. Nawet specjaliści architekci z młodszych pokoleń mylą ulice i narożniki.

Jeżeli weźmiemy za punkt odniesienia obecną siedzibę ZAiKS-u dom „Pod Królami"), to naprzeciwko był narożny czteropiętrowy budynek firmy Spiess, spalony w wyniku bombardowania niemieckiego pod koniec sierpnia 1944 roku.
Obok, przy ulicy Hipotecznej nr 3 miał kamienicę czynszową Kosowski, dyrektor Towarzystwa Kredytowego Miejskiego, dom nr 5 należał do osławionego Pierepletczykowa. Ten przebogaty spadkobierca kopalni złota na Uralu prowadził szampańskie życie w Warszawie sprzed I wojny światowej. Wiedziony kaprysem  a może przeczuciem? — zbudował warszawską dochodową kamienicę, która po rewolucji była wszystkim, co mu pozostało  i z której żył jako „biały" emigrant.

Dalej w kierunku Długiej stał na posiadłości Feliksa Antoniego Stępińskiego budynek teatralny – początkowo wspomnianego już teatru „Nowości", potem teatru dramatycznego, wreszcie popularnego w okresie międzywojennym kina „Miejskiego".

Cały ten kwartał budynków był podczas Powstania Warszawskiego terenem wyjątkowo zaciętych walk. Zbudynku Spiessa powstańcy pod dowództwem majora „Barrego" (Włodzimierza Kozakiewicza) telefonicznie proponowali kapitulację niemieckiej załodze Banku Polskiego. Po odrzuceniu ultimatum rozpoczęli szturm przez dziurę wybitą w murze budynku sąsiadującego z posesją Spiessa. Resztki powstańczej już reduty Banku Polskiego widoczne były długo z okien Hipoteki.

Na Hipotekę z kolei patrzyli żołnierze batalionu KB „Nałęcz". Dowódca plutonu w II kompanii ppor. „Dębina" (Alojzy Pluciński) wspominał: „... Do przestrzeliwania broni najlepszym celem był oddalony o 100 m budynek Hipoteki  szczególnie trzy stiukowe wieńce na jego szczycie.
Strzelaliśmy więc razem z kpr. podch. „Orskim" i Kdmund Jaroszewicz! do środkowego wieńca. Jeszcze długo po wojnie widoczne tam były ślady 5-7 pocisków karabinowych, które dopiero po 1974 roku zostały zatynkowane przy okazji remontu budynku...".

W pamięci tych, którzy przeżyli, pozostał też głośny wówczas fakt: na magazyn Spiessa spadł niemiecki bombowiec „Stukas" (Junkers Ju-87) prawdopodobnie zestrzelony przez powstańca. Piszę „prawdopodobnie", ponieważ znam kilka wersji tego wydarzenia. Jedna z nich twierdzi stanowczo, że „Stukana" zestrzelił ze zwykłego karabinu trafiając w pilota  Jan Korzybski. ale nie znalazłem w źródłach potwierdzenia tej wersji.

Innym bardziej „przyziemnym" epizodem było zdobycie magazynu butów policji niemieckiej przy ulicy Kapucyńskiej,  które uzupełniły skromne powstańcze wyposażenie.

W przerwach walk wielu powstańców uczyło się poglądowo polskiej historii na popiersiach naszych monarchów w domu „Pod Królami", ustalając, który został „zabity" lub „ranny" od niemieckiej broni maszynowej lub od odłamków pocisków granatników. Tak właśnie uczyliśmy się historii w Warszawie.
Źródło: Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania - tom 2. Śródmieście północne Jerzy Kasprzycki