Bezpłatny dodatek POLSKA The Times
![]()
Stolica handlowała za Żelazną Bramą
"Gościnny Dwór" stał na ul. Gnojnej. Wokół niego była galeria, a w niej sklep na sklepie
Interesy robiono tu już w XVII wieku. W XVIII za Żelazną Bramą powstała pierwsza w Warszawie kawiarnia. Tu był styk wielu kultur. O historii placu Za Żelazną Bramą pisze Luiza Łuniewska
Gdzie był bazar ze Stadionu Dziesięciolecia, gdy nie było stadionu spytał swoją mamę pewien niepełnoletni warszawiak. Rodzicielka opowiedziała mu, że niegdyś był bazar Różyc-kiego, ciuchy na Skrze i jarmark w Rembertowie. Ale jeszcze wcześniej - targ na placu Za Żelazną Bramą, który klimatem, różnorodnością oferowanych produktów i wielokulturowością najbardziej przypominał właśnie Stadion Dziesięciolecia.
Istnieje bardzo ciekawy opis placu Za Żelazną Bramą autorstwa J. Galewskiego z końca XIX wieku: „Tuż przy wyjściu z Ogrodu Saskiego za Żelazną Bramą był targ i ruch od rana do nocy. Stały tam słupki żelazne połączone poręczami, odgradzające stoiska z różnymi produktami. Gdy przyszły święta, (...) to istne tłumy z całej Warszawy zbiegały się tu po zakupy. Tu był największy i najtańszy wybór wszelkich wiktuałów.
Istniały także targi na Starym Mieście, na Mariensztacie i Ordynackiem, ale prym przez całe lata trzymała Żelazna Brama. Był to prawdziwy żołądek Warszawy. Dalej znowu targ, a w końcu, po lewej.na ulicy Gnojnej, tak zwany „Gościnny Dwór". Ca¬ły z żelaza, półowalny, wokoło galeria, a w niej sklep przy skle¬pie: obuwie, przyrządy szewskie albo kapelusze damskie. Ruch cały rok. (...) Aż do Chłodnej cią¬gnął się pusty plac zwany Mirow-skim. O budo wie hali wtedy j esz-cze nie myślano, wystarczała Że¬lazna Brama. Na placu sterty kamieni, piasku, siedlisko mętów i szumowin. Wokoło różne szyn¬ki, restauracyjki, gdzie oblewano i zapijano różne legalne i niele¬galne transakcje handlowe"
Tradycjehandluiwielokultu-rowości tego miejsca (nawiasem mówiąc dziś także osiedle Za Że¬lazną Bramą jest ulubionym miejscem Wietnamczyków, Chińczyków, Rosjan i Ukraiń¬ców) sięgają wieku XVII. -Wów¬czas powstało tutaj miasteczko zwane Wielopolem. Od nazwi¬ska założycielki, siostry królo¬wej Marysieńki - opowiada Ra¬fał Bielski, kolekcjoner, ze zbio¬rów którego pochodzą pocztówki.
Późniejszy plac targowy był wówczas rynkiem tego miasteczka. W początkach XVIII wieku powstała przy nim pierw¬sza w stolicy kawiarnia. Nie cie¬szyła się wielkim powodzeniem, bo warszawiacy nie lubili wów¬czas kawy. - Do dziś zachował się pochodzący z tamtego okre¬su pałac Lubomirskich - opo¬wiada Bielski.
Przewodnik po Warszawie z 1898 roku informował, że na do¬le są sklepy i kramy, a u góry sala balowa wynajmowana na wese¬la Izraelitom. Bielski tłumaczy też, skądnazwa placu. Od bramy, która oddzielała Warszawę od terenów podmiejskich. Była z kutego żelaza u dołu w geome¬tryczne wzory, które przecho¬dziły w pręty zwieńczone herba¬mi: Polski, Litwy i dynastii Wet-tinów. Niestety brama istniała do 1818 roku, a wówczas nie by¬ło jeszcze pocztówek.