Tramwaj konny znowu pojedzie Chłodną - Witold Weszczak

Projekt przebudowy ulicy Chłodnej


Chłodna jest trzecią warszawską ulicą, po Trakcie Królewskim i Francuskiej, która dzięki gruntownemu odrestaurowaniu odzyska dawny prestiż. Jest już gotowy projekt jej przebudowy

Chłodna, będąca przedłużeniem osi Saskiej, była jedną z najważniejszych dróg historycznej Warszawy. Od XVI do XVIII w. to właśnie nią posłowie udawali się na zgromadzenia sejmowe w Woli Wielkiej. Po wybudowaniu w XIX w. mostu Kierbedzia stała się częścią trasy Berlin - Moskwa. Współczesny projekt przebudowy tej ulicy zaprezentowali na spotkaniu zorganizowanym przez stowarzyszenie Chłodna-Oś Saska architekci z biura projektów DIP. Władze Woli chcą wybrać wykonawcę robót do końca czerwca.

Wyremontowana ulica ma odzyskać dawny blask. Znikną połamane płyty chodnikowe, bruk jezdni zostanie uzupełniony i wyrównany, pojawią się nowe drzewa - w kompozycjach nawiązujących do nasadzeń przedwojennych. Torowisko tramwajowe zostanie przedłużone poza skrzyżowanie z Żelazną, okazjonalnie będzie po nim jeździł tramwaj konny. Zostaną zamontowane nowe elementy małej architektury - uliczne latarnie pastorały, stylizowane ławki czy słupki z warszawską syrenką. Przed kościołem powstanie plac. - Zamkniemy dla ruchu fragment ulicy Elektoralnej - mówi Krzysztof Pasternak, architekt z DIP. -Będzie tu przestrzeń tylko dla przechodniów oraz miejsce na imprezy plenerowe. Z kolei ruch samochodowy na całej ulicy zostanie zmniejszony; zachowamy dzisiejszy przekrój ulicy Chłodnej mieszczący cztery pasy ruchu - na zewnętrznych będą parkować samochody - opowiada Pasternak. - To bardzo dobry projekt, świetny architektonicznie - cieszy się Antoni Lewandowski ze stowarzyszenia Chłodna-Oś Saska.

Dwa remonty

Z przyczyn ekonomicznych przewidziane są dwa etapy realizacji projektu: pierwszy od ulicy Jana Pawła II do skrzyżowania z Żelazną, drugi - od Żelaznej do Okopowej. Na razie dzielnica może sfinansować tylko pierwszy etap. Nie wiadomo, kiedy rozpoczną się prace na drugim odcinku - pieniądze w budżecie znajdą się dopiero po 2014 r. Koszty przebudowy Chłodnej podnosi remont historyczne­go torowiska tramwajowego, po którym kursować będzie tramwaj konny. - To bardzo ważny element rewitalizacji - mówi Antoni Lewandowski. - XIX-wieczna Warszawa jako jedna z pierwszych na świecie wprowadziła szynowe omnibusy. To dziedzictwo, które musimy pielęgnować.

Ponadto w projekcie przewidziano liczne odniesienia do historii. Na chodnikach specjalną kostką oznaczone zostaną granice działek przedwojennych kamienic, na tyłach kościołaśw. Karola Boromeusza powstanie skwerek wzorowany na przedwojennym. U zbiegu Chłodnej i Żelaznej pojawi się natomiast artystyczny pomnik upa­miętniający kładkę łączącą tu duże i małe getto okupowanej Warszawy.

Konserwator na straży historii

Po długotrwałych negocjacjach stołeczny konserwator zabyt ostatecznie nie zgodził się, by Chłodna była wyłożona grani­towymi płytami. Granit pojawi się tylko na fragmencie ulicy Elektoralnej - tym, który zostanie zamknięty dla ruchu samochodowego.
Na pozostałym odcinku remontowanej ulicy będą betonowe płyty chodnikowe. - To błąd. Uważamy, że ta ulica zasługuje na materiały najwyższej jakości - mówi Krzysztof Pasternak. Znacznie łagodniej do decyzji konserwatora podchodzi Antoni Lewandowski: - Konserwator stoi na straży historii, a chodniki ulicy Chłodnej nigdy nie były wyłożone granitem, betonowe płyty to też eleganckie rozwiązanie. Nam brakuje kompleksowego spoj­rzenia na Chłodną jako przedłużenie Osi Saskiej. Chcielibyśmy, żeby miasto zaczęło naprawdę poważnie traktować Oś Saską i stworzyło spójny ciąg pieszy od Krakowskiego Przedmieścia do Towarowej - dodaje.

Rewitalizacja tylko z nazwy

Jak się okazuje, kontrowersje wzbudza nazwa przebudowy ulicy Chłodnej. W miejskich dokumentach figuruje ona jako rewitali­zacja, co kwestionują urbaniści.

- Ten projekt to zwykła przebudowa, on nie ma nic wspólnego z rewitalizacją - mówi Bartosz Szeszko, urbanista i architekt krajobrazu. Rewitalizacje to są kompleksowe opracowania mają­ ce na celu ożywienie zdegradowanych obszarów miejskich. W tym wypadku nie ma co liczyć na ożywienie ulicy, jeśli pomysły dzielnicy ograniczają się do tramwaju konnego i kilku ciekawostek małej architektury.
Źródło: STOLICA 6/2010