HALA MIROWSKA
Pomysłodawca tego tematu:
Dorota Faferek (Swaczyna)
07.03.2008 13:21
Dorota Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
Teraz może
przeniesiemy sie do Hali Mirowskiej. Kazdy z
nas pamieta ten budynek i co w nim bylo i
jest do tej pory.Za kazdym razem kiedy
jestem w Polsce to musze wejsc do Hali
Mirowskiej,a moja mama pomimo, ze nie
mieszka w poblizu conajmniej raz w tygodniu
robi tam zakupy.Pamietacie sklep garmazerski
i troche drobnych pijaczkow zawsze
czekajacych przy wejsciu.
07.03.2008 22:12

Jerzy Urynek
Warszawa
Hala Mirowska
po zamianie w środku na SAM straciła swój
charakter. Pamietam było w niej stoisko z
wyrobami mlecznymi i można tam było wypić na
miejscu kubek pysznej maślanki za 20 gr.
której smaku nie zapomne do dziś i nie moge
odnaleźć w tych wszystkich zalepionych
pojemniczkach jednorazowych, których
przydatnośc do spożycia przekracza miesiąc.
To niema nic w spólnego ze świeżością bo
napchane jest chemią. Bazarek też miał swój
uroczy nieład. Jako dziecko wysyłany byłem
po warzywka na bazarek do "babci" u której
mama stale kupowała i "babcia" sama
wiedziała ile nałożyć i co. Moim zadaniem
było zapłacić i przynieść. Teraz jest niby
porządnie i czysto, pełno jest stoisk z
padliną (wcześniej tego nie było) i w lato
pełno much. Owoce pakuja w torebki foliowe i
zanim sie je doniesie do domu są ugotowane.
Sam w Hali Mirowskiej wieje komuną, nowości
reklamowane w mediach docierają dopiero po
paru miesiącach, karta płacić można dopiero
od roku, a bankomat ustawili dopiero teraz.
Gdyby nie ten bazarek i świeże owoce i
warzywa to chyba bym nie robił w Hali
Mirowskiej zakupów bo niczym innym mnie nie
przyciaga
07.03.2008 23:58
Andrzej
Librowski
Warszawa
Tak dzisj Markpol / obecnie w dawnej Hali
Gwardii to. info dla Doroty bo skoro
zagranicą .::)/ całkowicie zabrał klientów
Hali Mirowskiej.Złe rozwiązanie przy kasach
a i tak klientów sporo. Hala Mirowska
niestety nic się dostosowuje do obecnych
czasów...dobrze że jest tam pare punktów
usługowych / pralnie , naparawy
zegarmistrzowskie i jakies tam poprawki
krawieckie ..bo nie byłoby po co tam
zaglądać.Jedynie apteka tam bardzo
oblegana....ale tak to juz
dzis w naszym mieście że piguły stały sie
najlepszym towarem ...teraz apteka na
aptece. W każdej z Hal juz są po dwie ...to
o czyms świadczy.
Jeszcze info dla Doroty ..jesmem ciut
starszy od niej ale jej braci doskonale
pamietam ..młodszego chyba Piotrka z
lubością wymieniającego sie na komiksy
zwłaszcza z Markiem Klimkiem...no i
starszego...dobrze rokującego pięściarza.
Warto by tez powspominac imprezy w Hali
Gwardii..zwłaszcza niezapomniane Turnieje
Zwyciestwa w kosza zawsze w styczniu..o
wystepach Wislan , Polan i Niemena nie
wspomnę ...:)oj dostało mi sie wtedy pała
milicyjną .
08.03.2008 00:21
Dorota
Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
Ja jednak Hale
Mirowska lubie, bo bez niej nie byloby
Mirowa.Pamietam jak w zimie kupowalam
kapuste kiszona i w drodze do domu polowe
sie zjadło albo ogorki kiszone.Kiedys te
produkty byly naturalne, smaczne, czasami
sie dostalo jablko z robakiem. Teraz
jabluszka piękne ,okrąglutkie jak wymalowane
ale ile w nich chemii.......?
Andrzej, milo, ze pamietasz moich braci i
rzeczywiscie Piotrek bardzo luil komiksy ,
zaczytywal sie calymi dniami.Krzysiek
natomiast byl okres, ze rzeczywiscie boks
byl najwazniejszy w jego zyciu.Dawne
czasy.Marek Klimka, chodzil ze mna do klasy,
czy mieszkaliscie na jednym podworku?
08.03.2008 13:56
Andrzej
Librowski
Warszawa
Marek mieszkał
pod 19 ja pod 17 a..., patrząc po Twoich
znajomych Osińska , Słodkowska wiem że
roczek jestes młodsza .Z Markiem mam nawet
kotakt słaby ale jest...wrócił z obczyzny na
poczatku lat 90.
Nie wiem jaki masz kontakt z braćmi...i czy
Oni też na obczyżnie..jeśli tak to możesz
przekazać że znajomy po rękawicy ...)))Kaziu
Wlazeł juz ŚP. oraz chyba tez rocznikowo
powinien byc im znany Włodek Lulka również.
Ja po wielu latach wróciłem na Elektoralną
...swoją chatke oddałęm dorosłej juz dziś
córce.
Acha z Twojego podwóreczka jestem też w
stałym kontakcie z Maćkiem Soborskim ,
kiedyś dośc często widywałem Romana Puzynę
...czasami widuje z Twojej klateczki bodajże
Raczyński sie nazywa ...chodził z moim
bratem do klasy. Więcej info ...może innym
razem .
08.03.2008 14:25
Dorota
Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
Dziekuje, te
nazwiska sa mi znane.Piotrek mieszka w
Polsce, Krzysiek w Kanadzie.Marek zapisal
sie do klasy ale cisza z jego stony, moze
bardzo zajety.
08.03.2008 14:35
Dorota
Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
Wracajac do
Hali Mirowskiej i Hali Gwardii to mysle, ze
juz czas zeby budynki zostaly nalezycie
odremontowane bo nie wygladaja za ciekawie
wsrod nowoczesnych wiezowcow.Szkoda tez ze
Hala Gwardia zostala przerobiona na centrum
handlowe, moglaby byc tam zrobiona scena do
wystepow malych grup muzycznych albo
przedstawien teatralnych czy np.klub
osiedlowy dla dzieci, albo sportowy jak bylo
kiedys. Co sie stalo, ze to wszystko tak
upadlo.Brak gospodarza?Sklepow dokola
zatrzesienie,jeden przy drugim wiec nie moge
zrozumiec jak moglo dojsc to straty takiego
budynku.
08.03.2008 18:40
Jerzy Urynek
Warszawa
Niestety wszystkie działania czy to w
sporcie czy w kulturze potrzebują teraz
sponsorów, wszystko musi sie samofinansować.
Tego sami chcieliśmy i niema przebacz. Z
Hali Gwardii zrobiłbym raczej jakieś centrum
estradowe z teatrem i salami wystawowymi,
sceną na której mozna zorganizować zawody
sportowe sportów kontaktowych takich jak
zapasy czy boks i jako teatr goszczący
teatry z całego świata. Ja bym pozostawił
charakter Hali Gwardii taki jaka była z
jedynym wyjątkiem doprowadził bym w środku
ład pozwalający na uniwersalne jej
wykorzystanie, oraz doprowadził jej
zewnętrzny wygląd do stanu przedwojennego.
08.03.2008 19:24
Dorota
Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
Hm,szkoda, ze sie tak zmarnowal budynek ale moze ktos
wpadnie na jakis pomysl , wylozy gotowke.
08.03.2008 21:58
Elżbieta
Zielińska (Ceglińska)
Warszawa
Nie lubię
dzisiejszej Hali Mirowskiej. Nie ma
absolutnie tego klimatu jaki miała w latach
60-tych i nawe 70-tych. Za to bazarek między
halami jest w porządku. Jak jestem u
rodziców to czasem robię tam zakupy.
09.03.2008 09:29
Ania
Jaroszowa (Sokołowska)
Warszawa
Potwierdzam.
Hala Mirowska zeszła na psy. O ile na
parterze jest jeszcze trochę ruchu, to
piętro wygląda sennie. Mało ludzi, znudzeni
sprzedawcy, stoiska bardziej przypadkowe niż
przemyslane i to zarówno pod względem
wyglądu jak i asortymentu. Na bazarku koło
Hali fascynuje mnie kolejka jaką zawsze
widzę do stoiska, w którym dwie panie
sprzedają kwaszoną kapustę i ogórki. Jeszcze
nie widziałam tam mniejszej kolejki niż 5
osób.
09.03.2008 18:43
Elżbieta
Schwakopf
Warszawa
Ludzie wiedzą
co dobre: tam są różne kiszonki z beczek, a
kapusta w różnych stopniach ukwaszenia,
podobno najlepsza w mieście.Ostatnio
widziałam, że już jest drugie takie kwaszone
miejsce, bliżej wejścia od J.P. A w czwartki
są oszczypki od górala, trochę dalej w budce
po prawej stronie znakomite pierniki i keksy
- po 6 zł opakowanie.Za to od dawna nie
widziałam białego sera na wagę. Hala w
środku jest rzeczywiście nudna, przychodzę
tylko do pasmanterii, bo trudno o nią teraz
(po lewej sronie tam, gdzie firanki) i do
sklepu z gospodarstwem domowym, bo bywają
tam produkty do zmywarki marki Ludwik.W
aptece jest zawsze duża kolejka, bo uchodzi
za najtańszą.Pamiętam czasy, gdy było tylko
targowisko ( i budka pani Marii ze śmietaną
i białym serem). W pewnym momencie targ
rozrósł się na placyk pod strażą pożarną.
09.03.2008 19:12
Ania Jaroszowa (Sokołowska)
Warszawa
A ja lubię
kurczaki z rożna kupowane na parterze w
Hali. U mnie wszyscy lubią udka i tam można
kupić same upieczone udka.
09.03.2008 22:28
Jerzy Urynek
Warszawa
Pod halą można znaleźć kilka fajnych budek.
Ja nienawidze zakupów (zło konieczne)to
wpadam na bazarek ze ściśle określona
marszrutą, jajeczka i warzywka w jednej
budce stale tej samej, jedzonko dla kocicy w
drugiej też zawsze tej samej, oraz
przyprawy, jest tylko jedna budka wspaniale
zaopatrona we wszystkie przyprawy z całego
świata. Jest jeszcze jedna budka zaopatrzona
wspaniale we wszystkie egzotyczne owoce i
warzywa o jakich jest mowa w programach
kulinarnych TV. Prowadzi go taki smutny
młody człowiek że sprawia wrażenie
nieuprzejmego ale tak nie jest. Na końcu
przy wyjściu od stronu Al. Jana Pawła rybki
zawsze u tego samego sprzedawcy i herbata w
budce wspaniale zaopatrzonej we wszystkie
używki. Na koniec soczek z marchwi (bo lubie)
i do domu.
09.03.2008 23:29
Dorota
Faferek (Swaczyna)
Warszawa / Sherwood Park Kanada
No widzisz
byloby Ci bardzo smutno bez hali Mirowskiej
i bez bazarku za.Na tym wychowalismy sie.
Lapiemy sie , ze zawsze kupujemy u tej samej
osoby i mamy zakodowane , ze tam beda nasze
nastepne zakupy. Pomysl sobie...>.przychodzisz
na zakupy a tu wszystko puste i teraz gdzie
kupic te dobre sery , jedzonka dla kocicy,
jajka i udka z rozna.
10.03.2008 00:48
Elżbieta
Schwakopf
Warszawa
Pewnie się spotykamy
w kocim sklepie, ja
preferuję ten bliżej
J.P., gdzie pracują
2 miłe starsze
panie. Pół wieku
temu miałam w domu
przez krótki czas
kota, dzisiaj widzę
jakie miał
niedogodności:
piasek na blasze do
pieczenia z
piaskownicy, albo
gazety, jedzenie
domowe, niby
urozmaicone, ale
chyba nie bardzo
kocie. Lepsze życie
miały psy, bo na
Żelaznej była jatka
z koniną.A dzisiaj
moja mocno już
dorosła syjamica ma
życie jak w Madrycie
- menu codziennie
inne i żwirek
ulubiony pod łapą.
10.03.2008 09:30
Ryszard
Chrzanowski
warszawa
Ja znam tylko dwa.
Jeden w samej Hali.
Prowadzony przaz
młode małżeństwo.
Drugi na wprost
piwiarni. Prowadzi
jedna Pani, czasem
robi cos w sklepie
młody człowiek. A
gdie ten z dwoma
paniami?
Też mam kocicę i
szukam dobrze
zaopatrzonego
sklepu.
10.03.2008 10:53
Jerzy Urynek
Warszawa
Ja kupuje w budce
koło warzywniaka,
Rysiu jak po wyjściu
z tyłu hali
pójdziesz w prawo i
skęcisz w lewo to
zaraz po pierwszym
wejściu do hali
budek, a przed
warzywniakiem takim
mocno wystawionym na
zewnątrz jest taka
budka prowadzona
przez tych samych
ludzi co dawny "PSI
RAJ" (stary bazarek).
A gdzie jest JP i
gdzie te starsze
miłe panie to nie
wiem. Z PSIM RAJEM
jestem związany od
lat bo tam urzędował
olbrzymi kocur szary
pręgowany o imieniu
Bolek, cwany kot
leżał i wygrzewał
sie zawsze na
workach z suchą
karmą i jak
zgłodniał to chodził
z wyciągniętym w
góre ogonkiem po
jatkach mięsnych i
każdy mu dawał
smaczne kąski. Jak
się najadł to znowu
spał na workach i
pozwalał z sobą
robić co kto chciał
więc wszyscy go
bawili kto tylko
przechodził a lubił
koty go podziwiał za
wielkość, był wielki
jak ryś. Nie miałem
wtedy jeszcze kota
ale to przez niego
je tak pokochałem i
stało się to mojim
utrapieniem. Nigdzie
nie mogę wyjechać bo
moja kotka nie lubi
jazdy samochodem a
na nowym miejscu
siedzi tydzień w
ciemnym koncie zanim
zechce wyjść, jada
wtedy w nocy jak
jest cicho. To poco
mam stresować kota.
Wyjeżdżam zatem sam
na nie dłużej niż 4
dni, dla niej
szykuje silosy z
suchym żarciem, a i
tak mi potem suszy
głowe swoimi dąsami.
10.03.2008 18:59
Elżbieta
Schwakopf
Warszawa
Znamy, znamy te
problemy - ale i tak
nam zwracają kocimi
sposobami te
wszystkie
utrudnienia. "Psi
Raj" to rzeczywiście
miejsce z tradycją,
był na starym targu.
To,które ja polecam
jest stosunkowo
nowe, ale wybór jest
duży, żarełko świeże
a panie przemiłe: po
wejściu na bazar od
J.P. po lewej
stronie +- 4-5
sklepik.Oczywiście,
że jak się ma
ukochanego kota to
się nigdzie nie
wyjeżdża, latami.
Szkoda, że
zlikwidowano
"Szkota" na Zimnej,
miejsce było
sentymentalne bo na
terenie
"wojskowego", prawie
vis a vis mojego
starego śmietnika i
trzepaka.
10.03.2008 22:12
Elżbieta
Zielińska
(Ceglińska)
Warszawa
Trochę Wam
zazdroszczę tego
bazarku. Sama mam
trzy koty i kupuję
im jedzenie gdzie
się da bo niestety
nie mieszkam już na
Mirowie i do Hali a
w zasadzie na
bazarek wpadam tylko
czasami jak jestem u
rodziców. To jest
fajne jak kilka
sklepów z tym samym
asortymentem
znajduje się w
pobliżu.
11.03.2008 13:14
Andrzej
Librowski
Warszawa
Oj tak sklepy są
super ...ja jeszcze
dwa lata temu po
zwirek musiałem
jechac aż na
Chełmska ...moja
kotka toleruje tylko
jeden Master
Cat..teraz dzięki
sklepikowi na wprost
piwiarni mam to z
głowy.Moja kotka też
nie znosi jazdy
samochodem ale 1 do
1,5 godziny można
wytrzymać jej
miałczenie. To czas
potrzebny na
dotarcie do mojej "leśniczóweczki"
nad Narwią. Ale o
innych wyjazdach
moge zapomniec ...choc
mnie to wcale tak za
bardzo nie
martwi..lubie
ucieczki do mojej
samotni.
Pozdrawiam
Wszystkich
miłosników kotów i
nie tylko
11.03.2008 14:35
Ryszard
Chrzanowski
warszawa
Jureczku. I tak masz
z nią dobrze. Jak z
żoną wyjechaliśmy na
kilka dni (do kotki
przychodziła
codziennie nasza
córka). To po
powrocie kotka nie
obdzrzała nas swymi
łaskami przez
tydzień.
A do Hali jeżdzę raz
na tydzień lub dwa.
A mieszkam na Kole,
gdzie też są sklepy
i bazarek. Ale nie
takie.