8.04.2008
Wojtek Rozenfeld
Warszawa

Zainspirowany tekstami o Hali Mirowskiej, muszę wystąpić jako „Osiedlowy Matuzalem”.

Zamieszkałem na Elektoralnej 15 w styczniu 1950 roku. Miałem wtedy siedem lat, więc już co nieco wokół siebie postrzegałem.

Wówczas „Różowe Osiedle” dopiero się budowało. Mój blok był pierwszy i początkowo do domu wchodziliśmy przez bramę budowy, której pilnował strażnik z karabinem.

Nie wiem dlaczego, ale autobusy (linie 110 i 112) z Marszałkowskiej skręcały w lewo w Królewską, a później Graniczną, przez plac Żelaznej Bramy i koło Hal i Straży Pożarnej jechały do Żelaznej. Na Pl. Żelaznej Bramy był przystanek, więc jadąc do miasta przechodziliśmy z Mama koło Hal.

Hale były użytkowane przez MZK. We wschodniej, która była w lepszym stanie i miała większość szyb w oknach i dachu, był warsztat naprawy autobusów, a w zachodniej pozbawionej całkowicie szyb była zajezdnia autobusowa..

Między Halami mieścił się magazyn wszelakiego żelastwa.

Dość szybko MZK zrezygnowało ze wschodniej Hali i po remoncie o którym „Expressiak” szumnie prawie codziennie relacjonował, a cala Warszawa kibicowała, przystosowano Halę dla potrzeb sportu. Gospodarzem został milicyjny klub sportowy „Gwardia”. To był bogaty klub i organizował sporo zajęć sportowych dla okolicznej młodzieży. Szczególnie prężne były sekcje: bokserska i szermiercza.

Hala ta pełniła funkcję reprezentacyjnej hali sportowo-widowiskowej Warszawy, aż do wybudowania Pałacu Kultury tj. do 22 lipca 1955 roku.Później jej znaczenie malało, aż do zupełnego upadku. Odbywały się tam imprezy sportowe i kulturalne o międzynarodowym charakterze. Jest to temat na osobne opracowanie.

Inne zupełnie były losy Zachodniej Hali. Była ona użytkowana prze MZK, aż do czasu przebicia Trasy N - S, czyli późniejszej ul. Marchlewskiego. Oczywiście bez żadnych remontów, więc z roku na rok popadała w coraz większa ruinę.

Kiedy nareszcie MZK wyprowadziło się z Hali, miano ja wyburzyć. Wtedy, chyba po raz pierwszy w powojennej historii Warszawy protesty mieszkańców i ostra kampania w prasie spowodowały, że odstąpiono od tego barbarzyńskiego pomysłu. Halę odbudowano, przywracając jednocześnie jej pierwotne handlowe przeznaczenie.

I tu dopiero zaczyna się historia wspominana przez Dorotkę i innych o zakupach smacznych warzyw i przetworów w Hali i na bazaru koło niej. Dla mnie to już nie historia, dzieje nowożytne. W 1960 roku wyprowadziłem się z Elektoralnej i wszedłem w „wiek męski”. Zakup kiszonej kapustki nie specjalnie mnie interesował.

P.S. Zainteresowanych Halami odsyłam do stron o Powstaniu Warszawskim. Hale odegrały wówczas swoją doniosłą i tragiczną rolę.