Leszno 19, dziś al. "Solidarności"   -  Jerzy S. Majewski   2004-02-03


Tu zapominali się w tańcu słynny wielkopolanin Edward Raczyński, dzieci targowiczanina Szczęsnego Potockiego, tu też powstał poemat "Maria" Antoniego Malczewskiego.
Pierwsze małżeństwo księżnej Franciszkowej Pelagii Sapieżyny z Potockich, słynącej ponoć z urody i inteligencji, nie było szczęśliwe. Rozwiodła się z mężem, wielkim panem z Litwy, i przeniosła do Warszawy. Urządziła się w kilkupokojowym apartamencie pałacu Gorzeńskich u zbiegu Orlej i Leszna. Mieszkała tu z córeczką Anielą. "Dziewczęciem wielce uzdolnionem do polyglotyzmu, gdyż jako dziesięciolatka mówiła kilkoma językami. Była to późniejsza ordynatowa Konstantynowa Zamoyska" - pisał w 1930 r. varsavianista Aleksander Kraushar.

Apartamenty księżnej Pelagii tętniły życiem. Nie było tygodnia bez uczt i balów. Stale bywało na nich rodzeństwo i krewni pani Pelagii, potomstwo osławionego targowiczanina Stanisława Szczęsnego Potockiego i jego pierwszej żony Józefiny z Mniszchów. Rolę drugiej gospodyni często odgrywała hrabina Róża Potocka, początkowo wydana za Antoniego Potockiego z linii prymasowskiej, potem zaś, po rozwodzie w 1813 r., żona Władysława Branickiego. Drugi teść hrabiny Róży, tak jak i jej ojciec, był targowiczaninem. Tymczasem jej syn Ksawery Branicki wyróżnił się nie tylko liberalnymi poglądami, ale i głębokim patriotyzmem.

Nie wybiegajmy jednak aż tak daleko w przyszłość. Jest dopiero epoka Księstwa Warszawskiego. Salę balową uświetniają siostry pani Pelagii. Wszystkie miały życie ciekawe, ale w uczuciach wielu z nich brakowało szczęścia. Ich pierwsze małżeństwa rozpadały się. Wiktoria dwukrotnie wychodziła za cudzoziemców. Najpierw za Oktawiana Choiseul de Gouffiera, potem zaś za Rosjanina generała Aleksieja Nikołajewicza Bachmietiewa. Największe dramaty czekały na Wiktorię. Obaj jej mężowie, najpierw Jan Potocki w 1815 r., potem zaś słynny wielkopolanin Edward Raczyński (1845), popełnili samobójstwo. Ten ostatni, wielki patriota, założyciel m.in. Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu, zginął, każąc zaufanemu słudze wystrzelić do siebie z armaty.

Skromnie, ale wesoło

Księżna Pelagia, wychowana w przepychu rezydencji w Tulczynie, a potem w mężowskich rezydencjach w Dereczynie i na Zakroczymskiej w Warszawie, po rozwodzie przeprowadzonym ok. 1806 r. żyła skromnie. Jej apartament na Orlej był dość ciasny i urządzony ze zdumiewającą ascezą. Najpierw przechodziło się przez wąski przedpokój. Panował tu półmrok. Na ścianie ledwo świecił jeden kinkiet. Stąd można było wejść bezpośrednio do dużej sali przeznaczonej wyłącznie na bale bądź do apartamentów mieszkalnych. Składały się tylko z czterech, niemal pustych, pokoi. Tylko dwa z nich były oświetlone i bardzo skromnie umeblowane. Stały tu m.in. wyplatane trzciną krzesła i jesionowy stół przed kanapą.

"Nie grywano na wieczorach u księżnej, lecz tańczono, bawiono się w gry towarzyskie, które ożywiała bawiąca przy księżnie siostrzeńca jej męża panna Karolina Jelska, słynna swego czasu piękność. Z mężczyzn bywał Paweł książę Sapieha, rodzony brat męża księżnej Pelagii i jej przyszły drugi małżonek. Mikołaj Sapieha, brat jego, Staś, Włodzimierz i Adam Potoccy, pułkownicy Antoni i Marceli, adiutanci księcia Józefa, Franciszek adiutant Davouta, Jan, starościc szczerzecki, pułkownicy Turno, Tadeusz Tyszkiewicz, Żyliński i Nowicki, dwaj bracia Raczyńscy Edward i Atanazy, Męciński z Żarek. Wreszcie był tam oryginał Żaboklicki" - pisał przed 70 laty Aleksander Kraushar. I dodawał: "Nikt dziś, spoglądając na wielką kamienicę dochodową na rogu ul. Orlej, nie byłby się domyślił, że była ona ongi miejscem zabaw wykwintnego towarzystwa warszawskiego".

Zdaniem prof. Marka Kwiatkowskiego pałac na rogu Orlej i Leszna stanął w latach 80. XVIII w. dla wojewody łęczyckiego Ignacego Dzierzbickiego. Była to budowla piętrowa z dwiema bramami wjazdowymi na dziedziniec i dwiema facjatkami. Podwórze ujmowały budynki stajni i wozowni. Pośrodku łączyło się ono z ogrodem.

Miłość w hipnozie

Z czasem rezydencja przeszła w ręce Augustyna Gorzeńskiego, magnata z Wielkopolski, po upadku Rzeczypospolitej rzadko bywającego w Warszawie i stale mieszkającego w pałacu w Dobrzycy.

W dobie Królestwa Kongresowego dawny pałac powoli zamieniał się w kamienicę czynszową. W 1824 r., niedługo po przybyciu do Warszawy, zamieszkał tu Antoni Malczewski. Wynajął kilkupokojowy, narożny apartament na pierwszym piętrze. Tu kończył "Marię" - najwybitniejszą powieść poetycką przedlistopadowego romantyzmu w Polsce. W domu na Orlej odwiedzał go tam Michał Modzelewski, stryjeczny brat Zofii Rucińskiej. Rucińska dla Malczewskiego - magnetyzera, rzuciła męża, synów i przybyła do Warszawy. "Jeszcze na Wołyniu poeta próbował od niej uciekać; bezskutecznie. Była chora. Dziś jej chorobę określono by zapewne ciężką histerią na wrodzonym podłożu psychopatycznym. Wtedy mówiono o paroksyzmach spazmów. Magnetyzerski wpływ Malczewskiego przynosił Rucińskiej ulgę i wkrótce doszło do tego, że nie mogła się rozstać ze swoim pięknym lekarzem nawet na chwilę. Dawny lekkomyślny zdobywca kobiecych serc, potem romantyczny kochanek - został wtrącony w sytuację, która w oczach współczesnych musiała uchodzić za karykaturę miłości. W niewolę u rozhisteryzowanej pani podsędkowej" - pisze Maria Dernałowicz.

Jak na kieszeń poety, mieszkanie przy Orlej było za drogie. Jesienią 1825 r. Malczewski wyprowadził się - wprawdzie niedaleko, bo na Elektoralną, jednak do znacznie skromniejszego mieszkania. Tam też umarł.

Orla to w naszych dziejach ulica romantyków. Mieszkali tu i niemal codziennie przechodzili pod oknami domu Malczewskiego zarówno młodziutki Juliusz Słowacki, jak i gimnazjalista Cyprian Norwid.

Kamienica z powozami

Z czasem dom na Orlej przeszedł na własność rodziny Krasnopolskich. W połowie XIX w. posesja hipotecznie podzielona już była na dwie części należące wciąż do tych samych właścicieli. W 1850 r. krótsze skrzydło ciągnęło się od Leszna, dłuższe od Orlej. Na obszernym podwórzu widniały oficyny oraz dwie okrągłe, drewniane szopy. 20 lat później na posesji działała m.in. fabryka powozów Teodora Webera oraz gisernia czcionek drukarskich Piotra Sąchockiego, w samym pałacu zaś męska pensja prywatna Wyrozębskiego. Na parterze mieścił się też dość podły szynk Berka Ożarowa. U schyłku XIX w. obie części zostały ostatecznie podzielone i należały do różnych właścicieli. W 1904 r. dawny pałac, teraz narożny dom od Leszna, należał do Izydora Kernbauma, zaś budynek od Orlej - do Feinsteina i Hassenbeima.

Pałac jeszcze w XIX w. przekształcony został w trzypiętrową kamienicę czynszową. Nie wyróżniała się ona niczym szczególnym. Była to budowla eklektyczna, o renesansowo-klasycystycznych dekoracjach ożywionych kilkoma balkonami z metalowymi balustradami.

Dom przetrwał do 1944 r. W czasie powstania spłonął. Mógł zostać odbudowany. Niestety, zburzono go wraz z niemal całą nieparzystą pierzeją ulicy ok. 1947 r.

Leszno 19, dziś al. "Solidarności"
Jerzy S. Majewski2004-02-03, ostatnia aktualizacja 2004-02-03 15:20
Rodzice i dzieci

Pelagia Potocka była jednym z 11 dzieci Józefiny z Mniszchów i Stanisława Szczęsnego Potockiego. "Dysproporcje intelektualne między małżonkami wywierały ogromny wpływ na ich pożycie, a jeżeli ich małżeństwo trwało wiele lat, to tylko dzięki zręcznemu tajeniu przez panią Józefinę pozamałżeńskich wybryków. Pani Józefina obdarzona nie tylko talentem malarskim i literackim, ale i bujnym temperamentem, któremu puściła wodze jeszcze w stanie panieńskim, po krótkim okresie w miarę zgodnego współżycia ze Szczęsnym zaczęła bez skrupułów zaspokajać swe potrzeby erotyczne z coraz to nowymi, nierzadko przypadkowymi amantami" - pisał historyk Jerzy Łojek w książce "Potomkowie Szczęsnego". W ciągu kilkunastu lat państwo Potoccy dorobili się czterech synów: Szczęsnego Jerzego, Stanisława, Jarosława i Włodzimierza oraz siedmiu córek: Pelagii, Ludwiki, Wiktorii, Róży, Konstancji, Oktawii i Idalii. Jednak, jak pisze Łojek, spośród całej tej jedenastki tylko troje najstarszych - Pelagia, Szczęsny Jerzy i Ludwika - spłodzonych było ze Stanisławem. Pani Józefina często wyjeżdżała za granicę, a stamtąd wracała w stanie błogosławionym, co było powodem ciągłych awantur w domu Potockich, "Zdarzało się, iż uniesiony gniewem Szczęsny wyrzucał żonę z domu. Józefina - kobieta dużej inteligencji, cyniczna i bez skrupułów - umiała wszelako łagodzić gniew męża. Udawała pokorę i skruchę, czołgała się (dosłownie) u stop męża, wyjednywała przebaczenie i w Tulczynie zostawała" - pisał historyk.

Węgielnica w Dobrzycy

Pałac Gorzeńskiego w Dobrzycy to do dziś jeden z najlepszych w Polsce przykładów sztuki klasycyzmu. Stanął tuż po ostatnim rozbiorze Rzeczypospolitej w latach 1795-99 według projektu Stanisława Zawadzkiego. Czy Zawadzki projektował coś dla Gorzeńskiego także na Lesznie w Warszawie? Być może. Rezydencja w Dobrzycy powstała na niespotykanym planie węgielnicy - dla członków loży masońskiej symbolu prawa i obowiązku. W ten sposób właściciel podkreślił swą przynależność do masonerii i fakt, że w pałacu odbywały się posiedzenia loży. Bogate treściowo były także malunki we wnętrzu pałacu. Ich autorem był znakomity malarz Antoni Smuglewicz. Nic nam nie wiadomo, by podobnie bogaty wystrój miał zdobić wnętrza warszawskiej siedziby Augustyna Gorzeńskiego.
Metryka pałacu


Adres: Leszno 19
Numer hipoteczny: 726 (potem 726a)
Zbudowany: ok. 1780, przebudowany przed końcem XIX w.
Spalony: 1944