Bal na Gnojnej -
Przemysław M. Burkiewicz
Jeszcze w latach sześćdziesiątych istniały dwie śródmiejskie ulice, a właściwie
uliczki – Żabia i Gnojna. Znajdowały się one w bezpośrednim sąsiedztwie placów
Bankowego i Żelaznej Bramy. Nic zatem dziwnego, że słynęły z handlu towarem
„różnym i podłużnym”, jak mieli w zwyczaju mówić pracownicy lokalnych kramów.
Ulica Rynkowa pierwotnie nazywała się Gnojna. Wiodła od Grzybowskiej do
Gościnnego Dworu. Narodziła się w wieku XVIII, a w 1770 roku zgodnie z
ustaleniem Komisji Brukowej, której przewodził marszałek Franciszek Bieliński,
została uregulowana i wybrukowana kamieniem. Otrzymała też oficjalną nazwę –
Gnojna – która staraniem mieszkańców została przemianowana na Rynkową około 1900
roku. Któż bowiem chciałby mieszkać bądź prowadzić handelek przy ulicy, której
nazwa wiąże się z gnojówką?
Z ulicą Gnojną związany jest epizod gastronomiczny. Otóż, według przekazu
pieśniarskiego, tu właśnie miała działać karczma niejakiego Joska.
„Nieprzespanej nocy znojnej, jeszcze mam na ustach ślad, u grubego Joska przy
ulicy Gnojnej zebrał się ferajny kwiat…” – oto fragment piosenki „Bal na
Gnojnej” w wykonaniu Stanisława Grzesiuka. Jednak czy knajpa tajemniczego pana
Joska rzeczywiście istniała? Trudno to powiedzieć, aczkolwiek lokalizacja ulicy
świadczy o tym, że mógł tu funkcjonować jakiś lokalik. Blisko targowiska na
placu Żelaznej Bramy, a także bazaru w „Gościnnym Dworze”, czyli takim
XIX-wiecznym centrum handlowym.
Z czasów międzywojennych zachował się wśród moich rodzinnych pamiątek
interesujący dokument. W pożółkłej teczce, pełnej zakurzonych papierów,
znalazłem rachunek z firmy Irmy Jabłońskiej, która prowadziła sklep bławatny
przy Rynkowej 11. Niestety, już nie zadzwoni jej telefon, noszący numer 625 –
34. Irma Jabłońska zapewne zginęła w getcie warszawskim. Jej nie mieściła się
jednak od frontu budynku, jak to bywało na innych ulicach w okolicy, ale
wewnątrz. Wiemy na pewno, że zajmowała jeden z lokali kamienicy. Zarządcą
budynku i obszernego podwórza, na którym urządzono targowisko, był żydowski
kupiec Adolf Janasz. Zorganizowany przez niego plac handlowy nazwano „Bazarem
Janasza”. Opis tego ciekawego miejsca znalazł się w przewodniku po Warszawie z
1893 roku: „Jest tu wszystko i we wszystko zaopatrzyć się można. Ruch tu zawsze
panuje ogromny, wrzawa jeszcze większa, a przez plac trudno się przecisnąć o z
rezygnacją trzeba znosić zaczepki przekupniów wychwalających swój towar.
Wszystko tu wre ruchem gorączkowym, kipi, krzyczy, tysiące głosów napełnia
okolicę wrzawą trudną do opisania. Tam stara Żydówka, zabrudzona, z rękami
zakasanymi po łokieć, wydobywa ryby z kadzi, rąbie je na desce, waży, krzyczy,
dziesięciu osobom naraz odpowiada i do skórzanego worka, pod fartuchem, zgarnia
drobną monetę. Ówdzie przed kramikiem szewskim, dziewczyna z ludu z obojętnością
przymierza nowe buciki, tam znowu przegląda się w lusterku za 5 kopiejek, lub
bukiet z jaskrawych kwiatów przypina do gorsu” – czytamy.
Jeszcze w 1966 roku na rogu poszerzonej po wojnie Królewskiej wznosiła się
parterowa ruina, pozostałość po wysokiej niegdyś kamienicy nr 4. W piętrowej,
ceglanej ruderze mieściły się dwa zakłady. Pierwszym było jedno ze starszych
warszawskich przedsiębiorstw wulkanizacyjnych, zaś drugim – firma „Świeże
robaki”. Jak podaje Jerzy Kasprzycki, na gnijącym mięsie i papce z mąki,
hodowane były białe robaki. Dwie starsze panie, które prowadziły interes, miały
ponoć swoich wiernych klientów, rozmiłowanych w wędkarstwie, którzy na Rynkową
przyjeżdżali z najdalszych krańców Warszawy. Przynęta, której sposób
przygotowania był rzekomo strzeżony patentami, pakowana była „na kwaterki”.
W 1966 roku poza szczątkami domu nr 4, zachowało się także kilkaset metrów
jezdni brukowanej „kocimi łbami”. Rysownik Marian Stępień na obrazku
ilustrującym okolicę zamieścił także widok dwóch solidnych, przedwojennych
latarń typu pastorał. Niestety, i one zostały usunięte podczas budowy bloków,
choć zdołały zagrać w filmie „Dzięcioł” (1970) z Wiesławem Gołasem w roli
głównej. Niestety, do dziś nie zachował się nawet zarys przebiegu tej ważnej dla
historii miasta ulicy.