Chłodna - przedwojenny urok ulicy Jerzy S. Majewski 2005-08-19
Przed 1939 r. Chłodną nazywano Marszałkowską zachodniej Warszawy. Środkiem jechał tramwaj, wzdłuż ulicy stały wysokie kamienice, a wieczorami ludzie wychodzili z kin.
O koncepcji przekształcenia ulicy, dziś martwej i niemal pozbawionej zabudowy, w ożywiony, wielkomiejski deptak pisaliśmy we wtorek. Przedwojenna Chłodna była zupełnie inna. W początku XX wieku powstało tu kilkanaście wielopiętrowych kamienic, jakich nie powstydziłoby się Śródmieście. Z wnętrz kawiarni i restauracji do późnego wieczora dochodził gwar rozmów. Nie brakowało tu jednak kontrastów. Ponad ulicą snuły się dymy z browaru Karola Machleida, przed kuchnią dla ubogich ustawiały się ogonki, kina były ubożuchne, a na chodnikach spotykało się robotników pobliskich fabryk. Kwitł też nielegalny handel uliczny.
Łatwo było ich spotkać w pobliżu skrzyżowania z ulicą Towarową, nieopodal największego targowiska przedwojennej Warszawy na placu Kercelego. „Wśród wielu przekupniów sprzedających na chodniku rozmaite drobiazgi metalowe pochodzące przeważnie z przemytu z Niemiec i Austrii trafiał się czasem ktoś z grubszym towarem rozłożonym na tekturowych pudłach lub skrzyneczkach. Było to najczęściej coś z konfekcji. Kiedyś zatrzymałem się przy facecie sprzedającym męskie apaszki. Leżały bezładnie w tekturowym pudle, z którego brał po kilka i podrzucając je, wykrzykiwał: »Jedwabne, pihalowskie apaszki [pochodzące z łódzkiej fabryki Pihala - red]. Wielka likwidacyjna wyprzedaż, brać, wybrać za złotego! Co się stało? Jak staniało? Właściciel zwariował! Zbankrutował! Bo podatki płacić potrzebował! «” - czytamy we wspomnieniu Jana Moczydłowskiego opublikowanym na łamach „Stolicy” w 1983 r.
Dramat ulicy zaczął się wraz z nastaniem drugiej wojny światowej. W czasie okupacji Chłodna jako ważna arteria wylotowa dzieliła na dwie części getto. Część domów między Elektoralną a Wronią znalazła się w jego obrębie, jednak sama jezdnia oddzielona murem była po stronie aryjskiej. W pobliżu Żelaznej nad ulicą Niemcy przerzucili słynny drewniany most dla pieszych, którym Żydzi z małego getta przechodzili do getta dużego, rozciągającego się na północ od Chłodnej. Po likwidacji getta domy wróciły do dzielnicy aryjskiej, jednak już rok później, w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, nacierali tędy w kierunku Ogrodu Saskiego kryminaliści Oskara Dirlewangera, mordując tysiące cywili i paląc dom po domu. W styczniu 1944 Chłodna była spalona. Fasady wielu kamienic stały jednak i z całą pewnością wiele z nich nadawało się do odbudowy. Los ulicy był już jednak przesądzony. Pod pretekstem uruchamiania linii tramwajowej pod kilof poszło ponad trzydzieści kamienic. Rozbierano je przez cały rok 1945 i początek roku 1946. Niektórzy właściciele protestowali. Chcieli sami odbudować swoje domy. Adam Krzeczkowski, właściciel kamienicy pod nr 39, w styczniu 1946 r. zapewniał Biuro Odbudowy Stolicy, że jego dom nie grozi bynajmniej zawaleniem i nadaje się do odbudowy. BOS nie słuchał. Do rozbiórki przystąpiono już kilka dni później. Zniszczenie było niemal całkowite. A Chłodna, poza krótkim odcinkiem między Jana Pawła II a Żelazną zabudowanym socrealistycznymi blokami i mamucimi szafami osiedla Za Żelazną Bramą wciąż pozostaje ulicą widmem. O jej dawnej świetności świadczy jedynie kościół, resztki kilku kamienic i tkwiące w bruku szyny tramwajowe.
ZOBACZ TAKŻE
Przedwojenny urok Chłodnej - przedwojenny urok ulicy
Przedwojenny urok Chłodnej - stare kina
Przedwojenny urok Chłodnej - kamienica nr 11
Przedwojenny urok Chłodnej - kamienica 44
Przedwojenny urok Chłodnej - kamienica nr 28