Szminką w trupa - pseudoremont Hali Mirowskiej Tomasz Urzykowski 2008-10-07
Właściciel stuletniej Hali Mirowskiej szykuje remont jej elewacji, ale wcale nie zamierza usunąć znad wejścia szpetnej dobudówki z lat 60. - Co to za remont? Raczej wyszminkowanie trupa - oburzają się obrońcy warszawskich zabytków
O rozbiórkę betonowo-szklanego pudła przyklejonego do frontu hali od strony al. Jana Pawła II od lat apelują miłośnicy warszawskich zabytków. - To, co zrobiono 40 lat temu, było dewastacją tego cennego obiektu - podkreśla Tomasz Markiewicz, przewodniczący Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa ZOK.
![]()
Betonowa buda oszpeciła elewację Hali Mirowskiej od strony al. Jana Pawła II
Fot. Wojciech Surdziel / AGDwie bliźniacze Hale Mirowskie powstały w latach 1899-1901 według projektu inż. Bolesława Milkowskiego (konstrukcja) i arch. Ludwika Panczakiewicza (elewacje), którzy skorzystali z wcześniejszych koncepcji Stefana Szyllera. Potężne budowle o eklektycznych elewacjach z czerwonej cegły i metalowych konstrukcjach dźwigających dach są najcenniejszymi zabytkami tego typu w Warszawie. Niegdyś były największym obiektem handlowym stolicy, nazywano je "brzuchem miasta". We wschodniej hali sprzedawano nabiał, w zachodniej - mięso i ryby. Zniszczone podczas wojny doczekały się odbudowy dopiero w czasach Gomułki. To wtedy imponującą fasadę zachodniej hali zeszpecono kanciastą dobudówką. W latach 70. halę tę przejęła Społem WSS Śródmieście (drugi budynek był we władaniu Milicyjnego Klubu Sportowego Gwardia). - Planowany remont jest jedyną okazją, by rozebrać budę i przywrócić hali jej historyczną fasadę. Nie byłoby to trudne. Za wzorzec może posłużyć sąsiednia hala - podpowiada Tomasz Markiewicz.
Tymczasem Społem WSS Śródmieście nie ma tego w planach. Chce odnowić niszczejące elewacje budowli, lecz bez usuwania dobudówki. Taki projekt remontu ma być gotowy jeszcze w tym roku.
Hala jest wpisana do rejestru zabytków razem z nową częścią z lat 60. W związku z remontem stołeczny konserwator wydał nam wytyczne, w których nie domaga się rozbiórki tej dobudówki - usprawiedliwia się Anna Tylkowska, prezes zarządu Społem WSS Śródmieście. - Poza tym usunięcie tego fragmentu i odtworzenie historycznej fasady przekracza nasze możliwości finansowe - dodaje.
Stołeczny konserwator Ewa Nekanda-Trepka przekonuje, że sprawą nie zajmowała się osobiście. Wytyczne dla Społem przygotowali jej współpracownicy, a ona zajrzała do nich dopiero na prośbę "Gazety". - Otrzymałam informację, że ta dobudówka bezpowrotnie naruszyła elewację hali. Oryginalna ściana została rozebrana, a w jej miejsce wstawiona żelbetowa konstrukcja, którą trudno usunąć. Pójdę do hali i przyjrzę się, czy są szanse na przywrócenie jej pierwotnego wyglądu - obiecuje Ewa Nekanda-Trepka.
![]()
Hale Mirowskie na pocztówce sprzed pierwszej wojny światowej. Tak wyglądała fasada hali, którą zniszczono dobudówką Prof. Małgorzata Omilanowska, historyk sztuki i znawca architektury hal targowych, ma mieszane uczucia: - Jako teoretyk chciałabym rozbiórki dobudówki, ale jako realista wiem, że w tej chwili ma to małe szanse. W grę wchodzi nie tylko wymiana elewacji, ale ingerencja w strukturę budynku. Właściciel musiałby zrezygnować z części powierzchni handlowej.
Zdaniem prof. Omilanowskiej najważniejsze jest dopilnowanie, by podczas remontu elewacji nie zniszczono zachowanego tam wystroju.
Obu halom należy się porządny remont konserwatorski. Nie tylko usunięcie tego "szklanego cuda", ale też odtworzenie mnóstwa detali. To są poważne koszty - ocenia badacz warszawskiej architektury Jarosław Zieliński. - Skoro WSS Społem nie ma pieniędzy i nie chce wyrzucić tej budy, to nie będzie to żaden remont konserwatorski, tylko wyszminkowanie trupa.